Sie wkurzyłem, dojeżdżam
Poniedziałek, 3 marca 2008
· Komentarze(4)
Kategoria <50
Sie wkurzyłem, dojeżdżam sobie do Kasprowicza (tam gdzie metro budują) ścieżką od lasku bielańskiego, skręcam w lewo do przejazdu przez budowę (na całej długości ulicy jest budowa, przejeżdżać można tylko w paru miejscach, do tego wszędzie są jednokierunkowe, ulicochodniki i wogóle bałagan) no i nagle zza ogrodzenia wyskakuje jakiś moher, wszystko byłoby miło, ja się biorę do wymijania jej z lewej (po prawej było ogrodzenie) ale w tym momencie pod jej wełnianą czapeczką zakwitł wspaniały pomysł "A co, jestem moher-anarchista i będę łaziła jak chcę, pieprzyć system, przejścia dla pieszych są dla l00zerów" Jak moher pomyślał tak robił, zamiast iść po ludzku chodnikiem, pakuje sie na wprost na ulice. W takich sytuacjach marzę o 200mm skoku i zimowych oponach z kolcami hehehe, do tego jeszcze zaostrzone na końcu rogi i trąbka na paliwo rakietowe miliard decybeli głośniejsza niż pierdnięcie smoka. Dzikim fartem wyminąłem, ona sie drze jak ja jeżdżę, ja sie drę żeby spieprzała na pasy, a ona "Ja mam chorą nogę". Idź do domu radia słuchać a nie ludziom sie pod koła pchasz.

