Sie wkurzyłem, dojeżdżam sobie do Kasprowicza (tam gdzie metro budują) ścieżką od lasku bielańskiego, skręcam w lewo do przejazdu przez budowę (na całej długości ulicy jest budowa, przejeżdżać można tylko w paru miejscach, do tego wszędzie są jednokierunkowe, ulicochodniki i wogóle bałagan) no i nagle zza ogrodzenia wyskakuje jakiś moher, wszystko byłoby miło, ja się biorę do wymijania jej z lewej (po prawej było ogrodzenie) ale w tym momencie pod jej wełnianą czapeczką zakwitł wspaniały pomysł "A co, jestem moher-anarchista i będę łaziła jak chcę, pieprzyć system, przejścia dla pieszych są dla l00zerów" Jak moher pomyślał tak robił, zamiast iść po ludzku chodnikiem, pakuje sie na wprost na ulice. W takich sytuacjach marzę o 200mm skoku i zimowych oponach z kolcami hehehe, do tego jeszcze zaostrzone na końcu rogi i trąbka na paliwo rakietowe miliard decybeli głośniejsza niż pierdnięcie smoka. Dzikim fartem wyminąłem, ona sie drze jak ja jeżdżę, ja sie drę żeby spieprzała na pasy, a ona "Ja mam chorą nogę". Idź do domu radia słuchać a nie ludziom sie pod koła pchasz.
Byłem na Targach Rowerowych EXPO 2008, wejście miałem za free, ale tak to jest jak twój team ma tam stoisko :D Pogadałem trochę z organizatorami Masy krytycznej, wygrałem w konkursie policji zestaw odblasków i gumowy pałac kultury ^^ Żal, nie znałem kolejności stosowania się do znaków na drodze. Oprócz tego ledwo dojechałem do domu z kieszeniami wypchanymi katalogami, długopisami i cukierkami. Pobawiłem się nowym Foxem F100 (hmm, fajny system przeciw bujaniu) Porozdawałem trochę plakatów reklamowych wspólnie z sympatycznymi koleżankami :] Targi urządzone tak samo jak rok temu, czyli bardzo sympatycznie, było wszystko co chciałem zobaczyć, szkoda tylko że nie dawali za bardzo pojeździć :(
Skłot Elba na Elbląskiej zwiedzony :D (dla nie wiedzących ocb odsyłam Tutaj )Śmigneliśmy tam z Rafałem, i po dość długim krążeniu po okolicy wyglądającej jak jeden wielki skład budowlany odnaleźliśmy zasprejowany hangar/garaż kompleks budynków czy co tam zwany Elba. Najwyraźniej był to kiedyś jakiś spory warsztat samochodowy, teraz z powodzeniem zamieszkiwany (nielegalnie :D) przez elytę warszawskich skłotersów. Wszystko wygląda na kompletnie opuszczone, zupełnie jakby mieszkało tam pełno ludzi przez dłuższy czas i wynieśli się w jeden dzień. Objechaliśmy cały teren i w jednym z garaży odnaleźliśmy mały skate-park, bardzo porządnie urządzony, a w nim 2 BMXiarzy xD, ale oni wiedzieli mniej od nas i byli jacyś nieogarnięci. Obejrzeliśmy budynki w poszukiwaniu śladów życia, ale znaleźliśmy tylko gigantyczne stosy butelek po browarach, turbo-ptysiach i wodzie brzozowej. Nieźle się tam bawią :-]. Gdy właśnie zwiedzaliśmy "bibliotekę dobrej myśli" czy jakoś tak (taki budyneczek pełno śmiecia w środku i jakieś segregatory co nie zdążyliśmy ich przejrzeć) pod bramę podjechał minibus pełen luda. Wyskoczyło 2 gosci i cośtam zagdakali po angielsku xD Pytają się nas czy tutaj będzie koncert, ale my szczęka w dół bo pierwszy raz tu jesteśmy. Poszli dalej a z busa wylali sie właściwi mieszkańcy tej ostoi anarchii i wolności od prawa :D Bardzo charakterystyczni pod względem fryzur i ubioru :D Pogadaliśmy chwilę i zaprosili nas na koncert co będzie za 2 godziny od kiedy to piszę. Ale pójdę kiedy indziej bo dzisiaj czasu nie mam. Skoczę może na jakiś film do klubu filmowego "Kwas" co się tam znajduje, zobaczę jak to wygląda od środka. Bardzo pozytywne miejsce, o którym nie piszą w żadnych przewodnikach, a znaleźć je nie jest łatwo. Może kiedyś cyknę jakieś fotki czy coś. Aha, no i pierwszy wyścig zaliczony, od świateł do świateł :-] Jasne że przegrałem, ale jakie ja mam szanse z szosówką, i jeszcze bez jednej nogi.
Pierwszy raz na rowerku od wypadku :D Bezgraniczna radość, ekstaza i tak dalej. Boli jeszcze przy zderzeniach z krawężnikami i przy wypinaniu, ale ogólnie jest ok. Wymyty rower chodzi jak złoto, nie wiedziałem że w pancerzu od przerzutki może siedzieć tyle syfu :) (A to niby jakiś wypasiony Jagwire, phi)
Czy wy też lubicie kasujące się tuż pod koniec pisania posty? Nie chce mi sie, w skrócie: 11 dzień w wyrku, pierdolca dostaję Jutro do szkoły, na rower za tydzień Rower czysty jak nigdy, miałem czas. Będzie kasa - przechodzę na 9 biegów (Kasteta, łańcuch, manetki -LX, klamki jakieś bylejakie)
Leje, mokro, ślisko, ciemno. Skończyłem z błotną maseczką na twarzy i wogóle wszędzie. Ale korby trzeba było wypróbować. Czuć większą moc na ciężkich biegach, przyspieszenie wgniata w siodełko, i nie żałuję ani grosza:D I jeszcze mała reklama : http://www.forumrowerowe.org/index.php?showtopic=35606